Shez - Sun-01-13 17:16:55

http://img341.imageshack.us/img341/1138/baobabrafiki.jpg


Mieszkanie starego pawiana - Rafikiego. Leczy w nim ranne zwierzęta.

Kanu - Sat-02-13 16:15:56

Czym prędzej z moim przyjacielem na grzbiecie przybiegłem do Baobabu starego pawiana Rafikiego. Położyłem go na jednej z grubych gałęzi. Wciąż byłem oszołomiony całym zdarzeniem z hienami, a Shez umierał. Zacząłem głośno nawoływać szamana.

Maggie - Sat-02-13 19:47:00

*Lwica przybiegła tu z Rajskiej Ziemi*
-Jak Shez?!

Kanu - Sat-02-13 19:52:39

- On umiera! - zawołałem przygnębiony.
Byłem teraz taki przygnębiony, że upadłem tuż obok Shez'a. Moje oczy zaczęły się zamykać, a ciało było już całkowicie bezwładne. Straszne uczucie, nie mieć władzy nad swoim ciałem i nawet wcale go nie czuć. Moje serce chyba zaczynało przestawać bić..

Maggie - Sat-02-13 19:59:54

-Rafiki, zajmij się nim!
*Maggie krzyknęła i usiadła przy Shez'ie. Zaczęła płakać, ale po chwili przyszedł szaman*

Shez - Sat-02-13 20:04:12

// Ten post będzie dotyczyć poczynań pawiana, Rafikiego. //

*Siedziałem sobie spokojnie na jednym z grubych gałęzi mojego pięknego Baobabu. Co robiłem akurat w tym momencie? A głównie medytowałem...
Dzięki temu mogłem zawsze odpocząć sobie od codziennych zajęć, co naprawdę było i jest ich dużo. Od czasu do czasu rozmawiałem również z duchami byłych Królów na Lwiej Ziemi. Myślałem, że dzisiaj będzie takowy spokojny dzień, jednak po chwili usłyszałem jak ktoś mnie nawołuje. Było to słychać głośno i wyraźnie. Westchnąłem, ale przecież to mój obowiązek pomagać innym! Nie mogłem nikogo zostawiać w potrzebie! Natychmiast się zerwałem ze swoim wiernym kompanem - kijem i ruszyłem w stronę nawoływania. Po minucie dotarłem na miejsce i moje oczy były pełne zdziwienia. Nigdy nie widziałem, czy też słyszałem o tej trócje. Jednak nie było to teraz ważne, ktoś był tu mocno ranny! Podszedłem na razie do Białego lwa i zacząłem go badać. Rana była okropnie paskudna, więc musiałem najpierw obymć jego ciało z krwi, oraz oczyścić ranę - tak też uczyniłem. Wziąłem też różne maście i posmarowałem głowę rudo grzywego lwa. Jednak czegoś się obawiałem w nim... rana naprawdę nie wyglądała dobrze. Zrobiłem wszystko co mogłem. Podszedłem teraz do lwa o białej grzywie i również oczyściłem mu rany oraz zabandażowałem liściami. Gdy skończyłem wszystkich leczyć, to po chwili westchnąłem ciężko, patrząc na Białego lwa z blizną i o rudej grzywie.*

Kanu - Sat-02-13 20:24:29

"Czy umarłem?" Przede mną ukazał się ciemny tunel, wydawał się całkiem stabilny. Nie wiedziałem nawet, czy umarłem. Nie wiedziałem też, że krzyczę, o czym myślę. "Iść tam? Wejść do tego tunelu, czy nie?" Zaraz! Mam już władzę nad moim ciałem. Wszedłem więc do tunelu bez strachu, który jednak po chwili się pojawił, bo pod moimi łapami zaczęła pękać ziemia. Moje oczy zdawały się być przekrwione, a ja sam znów traciłem władzę nad mym ciałem. Teraz ziemia pękła, a ja wpadłem w przepaść.. Teraz ból z rany obok tętnicy powrócił, ale był o wiele, wiele większy. Bolało tak bardzo, a ja nie mogłem nawet się poruszyć, za chwilę jednak poczułem większy ból. Upadłem na najsuchszą ziemię, jaką kiedykolwiek widziałem. Po ziemi zaczął lać się czerwony płyn, to była moja krew, rozlewała się bardzo szybko.

// Sorry, że długo, ale wziąłem podgląd i mi wyskoczyło "Spróbuj wyszukać pun.pl". No i to, co wzięte w cudzysłów, to moje myśli. //

Maggie - Sat-02-13 20:41:48

-Kanu?! Kanu?!
*Krzyczała do białogrzywego, lecz on nie odpowiadał. Wyglądał źle. Lwica nawet nie wiedziała czy lew jeszcze żyje, bardzo ją to zaniepokoiło*
-Rafiki!

[bardzo przepraszam, że pisze tak krótkie posty. Nie mam pomysłów]

Kanu - Sat-02-13 20:54:56

Ból był tak straszny, że aż nie mogłem wytrzymać. Znów wróciła władza nad ciałem, poszedłem dalej, a krew wciął lała się z mojego ciała. Nie wiedziałem, że leje się ona ze mnie także w realnym świecie. "Pomocy!" Szedłem dalej, ziemia była już stabilna, ale ja wciąż traciłem krew..

// Spadam.. Paa. Może około 22:30 będę. //

Shez - Sat-02-13 21:59:24

Rafiki:


*Zamyśliłem się... ciągle patrzyłem na białego lwa o rudej grzywie. Naprawdę strasznie niepokoiłem się o lwa, a dokładnie ta jego głowa... No oby wszystko skończyło się dobrze dla niego. Z zamyśleń wyrwał mnie wrzask lwicy. Otrząsnąłem się i teraz spojrzałem na nią, która stała nad białogrzywym lwem. Uczyniłem to samo i zauważyłem, że u niego płynie krew jeszcze z jednego miejsca! Jak mogłem to przeoczyć?! "Nie dobrze!" - Powiedziałem do siebie w duchu i podszedłem szybko do lwa. Przyłożyłem duży liść do jego rany, aby zatrzymać krwawienie. Jednak musiałem zmieniać co chwila liście, ponieważ szybko były już całe zakrwawione. Po kilku minutach krew przestała już lecieć, a ja w tym czasie oczyściłem tą ranę i zabandażowałem ją tak "dokładnie", by z niej już więcej nic nie kapało. Okropnie się już zmęczyłem, a było widać jak pot spływa z mojej głowy.*

Kanu - Sat-02-13 22:08:37

Krew przestała lać się z mojego ciała, szedłem dalej.. Niestety, wtedy wszystko się urwało, upadłem na ziemię, ktoś mnie ogłuszył. Gdy się obudziłem spostrzegłem wielkiego lwa, dwa razy większego ode mnie. Jego grzywa była koloru czarnego, a futro i uszy były szare, tylko oczy nie były ciemne, ponieważ były żółte. "Gdzie ja jestem?" Szary rzucił się na mnie i z wielką siłą przygniótł do ziemi, oddychając - a wręcz dysząc - głośno. "Ból.. Boli.. Bardzo"
- Powiedz mi, w kim się zakochałeś? - warknął lew.
- Ja.. W nikim!

Czarnogrzywy zrobił kwaśną minę i rzucił mną o drzewo, aż ryknąłem z bólu.
- Łżesz jak pies! - warknął.

Shez - Sat-02-13 22:32:05

Rafiki:

*Teraz to patrzyłem na białogrzywego z niepokojem. Mówił coś dziwnego przez sen, a nawet poruszał gwałtownie łapami. Nie wiedziałem co w tej sytuacji miałem zrobić, ale może pomogę mu wydostać się od tego koszmaru? Niegdyś ktoś zginął przez takie okropne sny - Oj pamiętam dobrze, że były takie przypadki. Przybliżyłem się do lwa i położyłem rękę na jego głowie, i zamknąłem oczy. Prosiłem, błagałem Wielkich Władców, aby mu pomogli wyrwać się od złych snów.*

Kanu - Sun-02-13 09:41:01

- Giń! - ryknął ze złością szary.
Teraz stałem sam, otoczony armią, składającą się z około czterdziestu biało-szarych lwów. "Nie poddam się, będę walczyć!" Wysunąłem pazury i ryknąłem potężnie, po czym rzuciłem się na armię czarnogrzywego. Miałem chęci, ale nie dało się tego zrobić, to graniczyłoby z cudem, nie mogłem sam pokonać czterdziestu.. - już trzydziestu ośmiu lwów. Moje serce biło szybko, bardzo szybko, a na dodatek zaczynałem widzieć niewyraźnie. "NIE! Dlaczego właśnie teraz?!" Nie widziałem już dobrze, wszystko było rozmazane, ale nie ustawałem w walce, moje pazury wciąż zahaczały o lwie ciało, czułem to dokładnie. Jednak mój wzrok był ważny.. Po chwili poczułem przeszywający ból w klatce piersiowej, pazury któregoś z lwów wbiły się w moje serce.. To było straszne, okropny ból.. Zacząłem wrzeszczeć jak opętany i zamknąłem oczy, ból wcale nie ustąpił, bolało wciąż tak samo. Po chwili, która wydawała się wiecznością ból ustąpił, a ja gwałtownie otworzyłem swoje ślepia.. Byłem w Baobabie, Rafiki stał przy mnie, widocznie spanikował, ale ja czułem się już dobrze.
- Gdzie Shez? - zapytałem cicho.

Shez - Sun-02-13 10:01:56

Rafiki:

*Musiałem przyznać, że ten koszmar trwał coś bardzo długo. Zastanawiałem się co mogło takiego mu się śnić, ale to na pewno nic nie było przyjemnego, skoro szamotał się trochę i zdarzało mu się krzyknąć raz czy dwa. Lecz gdy zobaczyłem, że białogrzywy lew otworzył swoje ślepia, odetchnąłem z ulgą... Po chwili usłyszałem pytanie od lwa na temat jego przyjaciela... Spojrzałem na białego lwa z blizną i rudą grzywą i westchnąłem.*
- Jest tuż obok. - odpowiedziałem mu i teraz ustałem obok rudo grzywego.

Kanu - Sun-02-13 10:05:59

- Co.. Co mu jest? - zapytałem z niepokojem.
Podszedłem do szamana, mój wyraz pyska był smutny, a ja sam byłem przygnębiony całą tą sytuacją.

Shez - Sun-02-13 10:16:41

Rafiki:

*Wgapiałem swój wzrok na białego lwa z rudą grzywą i miałem przez chwile wrażenie, że on już nie żyje. Jednakże tak się jeszcze nie stało, ale i tak miałem wzrok pełnego zaniepokojenia. Spojrzałem jeszcze raz na jego głowę, a gdy usłyszałem pytanie od białogrzywego, to postanowiłem powiedzieć mu co mnie trapi...*
- Przeżyć, to przeżyje... jednakże jego rana na głowie była okropnie paskudna. Obawiam się, że może odczuć jakiś poważny skutek gdy się obudzi... - odpowiedziałem smutno.

Kanu - Sun-02-13 10:24:48

// Nie mam weny :/ //
Teraz kompletnie się załamałem, moje serce zaczęło bić bardzo szybko. Miałem nadzieję, że mój przyjaciel niedługo się obudzi. Usiadłem obok niego i mimo mojej woli zacząłem gorzko płakać. Moje łzy spływały na ziemię, ale niektóre leciały na ranę Shez'a. Po chwili starłem je z pyska i wbiłem swój smutny wzrok w ziemię. Strasznym uczuciem jest tracić swojego najlepszego przyjaciela i nawet nie mieć pojęcia, jak mu pomóc. Jedyną nadzieją był Rafiki, który chyba też nie wiedział co robić. Shez miał przeżyć, ale nie wiedziałem, czy to prawda...

Maggie - Sun-02-13 11:37:33

*Maggie usiadła blisko Shez'a. Płakała, a łzy kapały na gałęzie. Bardzo bała się o życie Shez'a - nie wiedziała czy wyjdzie z tego. W jakim będzie stanie... rana na głowie była poważna. Lwica nie wiedziała co robić - była bez radna i bez silna. Wbiła smutny wzrok w zamknięte oczy białego lwa. Nadal płakała. Była załamana*

Nzuri - Sun-02-13 13:03:43

Biegłam tędy, byłam bardzo wyczerpana, moje łapy załamywały się już pod moim ciałem. Cztery dni bez picia i jedzenia bardzo mnie zmęczyły, widziałam niewyraźnie i prawie nie słyszałam. Moje oczy powoli się zamykały, ale biegłam dalej, przede mną było jakieś duże, rozłożyste drzewo. Zebrałam w sobie resztkę sił i zaczęłam się wspinać, po kilku chwilach byłam już na Baobabie, upadłam..

Navia - Sun-02-13 15:28:25

*Przybiegła na miejsce cała zdyszana. Zauważyła lwiczkę i podbiegła w jej stronę.*
Rafiki! *Zawołała pawiana lwica, wzięła delikatnie małą i przyniosla do szamana.*

Shez - Sun-02-13 21:34:13

// Wena siadła... //

Rafiki:

*Myślałem, że to już koniec wrażeń na dzisiaj, ale jednak się pomyliłem. Wziąłem lwiczkę w swoje ręce i przebadałem ją dokładnie. Była odwodniona i bardzo chuda. Zrobiłem dla lwiczki specjalne posłanie zrobione z dużych liści.  Wziąłem maść i posmarowałem jej całe ciało, by mogła poczuć się trochę na siłach gdy się obudzi. Zebrałem dużo owoców z mojego Baobabu i położyłem je obok niej. Nie jest to dużo, ale na razie tyle miałem. Owoce mają w sobie sok, który powinien złagodzić pragnienie i przede wszystkim głód. Teraz tylko czekać, aż sie wybudzi. Podszedłem do lwów i powiedziałem po chwili*
- Mógłby ktoś zapolować? Lwiczka jest bardzo wychudzona, więc przyda się coś grubszego niż tylko owoce. - poprosiłem, spoglądając na wszystkich.

Kanu - Mon-02-13 07:14:33

//U mnie tak samo..//

Zrobiło mi się smutno, gdy ujrzałem lwiczkę, a gdy szaman tylko powiedział, że można jej pomóc przynosząc jakieś świeże mięso, to od razu gwałtownie wstałem. Może kogoś mi przypominała.. A może po prostu coś się we mnie ruszyło i chcę jej pomóc.. Sam nie wiem. Gdy wstałem, jeszcze raz spojrzałem na małą - była.. Całkiem podobna do Maggie. Zacząłem porównywać, i okazało się, że są nawet bardzo podobne. Z przymusu, nie wiem dlaczego - lekko uśmiechnąłem się na siłę, szczery czy nieszczery był to jakiś uśmiech.
- Ja pójdę.. - odpowiedziałem Rafikiemu.
Podszedłem do krawędzi jednej z grubszych gałęzi i szybko z niej zeskoczyłem, udałem się teraz nad Wodopój, aby zapolować. Po kilku minutach wróciłem z bawołem na grzbiecie, wskoczyłem na Baobab i położyłem zdobycz obok małej, aby mogła zjeść, gdy się przebudzi.

Maggie - Mon-02-13 13:40:32

//Ten zacznę pisać w pierwszej osobie, pozwoli mi się bardziej wczuć//

*Ujrzałam małą wychudzoną lwiczkę. Wstałam i podeszłam do samiczki, przyglądając się jej uważnie. Była bardzo podobna do mojej małej siostry. Na samo wspomnienie swojej siostrzyczki uśmiechnęłam się lekko. Usiadłam obok liściastego posłania czekając aż mała się wybudzi*
-Eh... jest taka podobna do mojej siostrzyczki.

Shez - Mon-02-13 14:10:16

*Nie wiem gdzie teraz się aktualnie znajdowałem. Wszędzie była przerażająca ciemność, nie było nigdzie żadnego malutkiego światełka, który mógłby mnie poprowadzić. Bałem się... bałem się, że już umarłem. Myślałem, że nigdy stąd nie wyjdę, a chciałem naprawdę wrócić do Świata Żywych. Co się stało z resztą, co z Maggie?!  Po moich polikach zaczęły spływać łzy, nie wiedząc co już mam czynić. Nagle oślepiło mnie coś, jakieś potężne światło. Upadłem, zamykając swoje ślepia. Po długiej chwili otworzyłem swoje oczy, ale teraz byłem zupełnie gdzie indziej. Mój oddech się ustabilizował, serce biło jak należy, ale czułem jeszcze ból głowy. Nie mogłem sobie nic przypomnieć. Gdzie ja jestem?*

Maggie - Mon-02-13 14:27:19

*Nadal patrzyłam na małą. Po chwili jednak spojrzałam na Shez'a. Zauważyłam iż lew zaczyna otwierać oczy. Uszczęśliwiona podeszłam do lwa i trąciłam go przyjaźnie nosem*
-Jak się czujesz?
*Usiadłam przy rudogrzywym, czule na niego patrząc. To, że się obudził bardzo mnie uradowało.*

Shez - Mon-02-13 14:38:18

*Nie wiedziałem znowu co się dookoła mnie dzieje, wyraz twarzy miałem bardzo dziwny. Co to za miejsce? Moment, ktoś siedzi nade mną...
Podniosłem głowę do góry i ujrzałem brązową lwicę z grzywką, miała też niebieskie oczy. Zamknąłem swoje ślepia, czując znów ogromny ból głowy.*

- Uh... jakoś będzie... Em... Kim jesteś?
*Zapytałem, ponieważ naprawdę nie wiedziałem kim jest ów lwica.*

Maggie - Mon-02-13 19:09:33

*Spojrzałam z lekkim przerażeniem na lwa*
-Shez... nie poznajesz mnie?
*Uśmiech zszedł z mojego pyska. Miałam nadzieję, że wszystko będzie z Shez'em dobrze. Pomyliłam się*

Shez - Mon-02-13 19:16:16

*Shez, Shez, Shez... To imię ciągle kręciło mi się w głowię, ale to i tak mi nic nie mówiło. Przyjrzałem się jeszcze raz lwicy dokładnie, ale z niczym ją skojarzyłem. Coś ze mną było nie tak? Przecież czuje się świetnie i nic mnie boli, no oprócz głowy... Postanowiłem teraz spytać się o tego "Shez'a"*
- A kim jest, Shez? I gdzie ja jestem?
*Z trudem usiadłem i złapałem się po chwili delikatnie za głowę, rozglądając się po terenie.*

Kanu - Mon-02-13 19:23:53

// Moja wena spadła na dno.. //

Odwróciłem się, słysząc głos mojego przyjaciela, gdy tylko go ujrzałem, podszedłem.
- Shez! Tak się martwiłem!
Uściskałem go i uśmiechnąłem się szczerze, niczego jeszcze nieświadomy.

Shez - Mon-02-13 19:29:16

*Siedziałem jak wryty i z wielkim zdziwieniem spojrzałem na lwa, który miał białą grzywę i ciemnobrązowe futro. "Kim oni są? I czego chcą ode mnie?" - zapytałem siebie w myślach.*
- A Ty kto jesteś?
*Odsunąłem się trochę od lwów, ponieważ mogli mi coś zrobić.*

// Nie martw się... mi też padła //

Kanu - Mon-02-13 19:31:29

- She.. Shez.. Ja jestem twoim przyjacielem... - odpowiedziałem załamany.
Z mojego pyska pociekło kilka gorzkich łez, a ja sam spuściłem wzrok.

Shez - Mon-02-13 19:34:20

*Znowu to imię, przecież tak się nie nazywam! Chyba mnie z kimś naprawdę pomylili.*
- Mnie z kimś mylicie, czego wy chcecie ode mnie? Kim jest Shez?!
*Krzyknąłem już zdenerwowany na nich. Nie zwracałem w ogóle uwagi na łzy lwa. Nie wiem dlaczego, czy to złe?*

Kanu - Mon-02-13 19:36:30

- Shez to przecież ty.. - odparłem.
Wzrok skierowałem teraz na mojego przyjaciela, który chyba nic nie pamiętał.

Shez - Mon-02-13 19:41:18

*Moja głowa dawała się we znaki. Im głębiej myślałem, tym bardziej mnie ona bolała. Nic nie pamiętam, nie poznaję w ogóle nikogo. Nawet nikt mi nie powiedział cóż to za miejsce... Spuściłem głowę i przymknąłem oczy.*

Kanu - Mon-02-13 19:43:07

- Nie pamiętasz mnie? Nie pamiętasz Maggie? - zapytałem.

// Ja muszę niestety spadać, siostra chce usiąść. //

Shez - Mon-02-13 19:47:19

// Ok //

*Serce jakoś biło mi szybciej, co mnie okropnie zdziwiło. Nie wiedziałem, o co mnie w ogóle on spytał. Nic sobie z nimi nie kojarzyłem.*
- Nie znam was... dajcie mi spokój...
*Odszedłem trochę dalej od lwów, chcąc się wydostać stąd. Jednak ten ból głowy nie pozwalał mi się dalej poruszać...*


Rafiki:

*Przyglądałem się temu wszystkiemu ze smutkiem. Wiedziałem, że tak się stanie... Szkoda, że nie mogłem nic zrobić, nie ma żandego lekarstwa na to...*

Kanu - Tue-02-13 13:43:10

- Rafiki, zrób coś! - warknąłem. - Szybko!
Byłem załamany, że mój przyjaciel niczego nie pamiętał.

Maggie - Tue-02-13 17:50:46

*Położyłam się obok lwów i położyłam głowę na przednich łapach. Wybuchnęłam głośnym płaczem - bezsilność dawała mi się we znaki*

Shez - Tue-02-13 17:59:11

Rafiki:

*Pierwszy raz nie mogłem nikomu pomóc. Czułem się z tym okropnie źle, że nie mogę nic zdziałać, to bardzo mnie bolało... Jednakże ta choroba jest nieuleczalna...*
- Przepraszam... nie potrafię... Nie ma na to lekarstwa...
*Zawiodłem... zawiodłem wszystkich. Dlaczego teraz jestem taki bezradny? Będę musiał jeszcze głębiej pomyśleć nad tą sprawą.*

Maggie - Tue-02-13 18:02:57

-Rafiki, to nie twoja wina.
*Zasmucona spojrzałam na Shez'a*

[Brak weny - ciąg dalszy]

Shez - Tue-02-13 18:17:48

// Ja też nie mam teraz takowej. //

Rafiki:

*Wziąłem swój kij trzymając go oba rękami, spuściłem głowę w dół i zacząłem rozmyślać. Jakby tu pomóc Białemu Lwu?*

Shez:

*Musiałem jak najprędzej wydostać się z tego miejsca! Nie znałem ich wszystkich i nie wiedziałem czego ode mnie chcieli. Rozejrzałem się, ale na chwilę mój wzrok był zwrócony na brązową lwicę z grzywką, a po jej polikach spływały łzy. Ona też na mnie spoglądała, a ja nawet nie rozumiałem o co jej chodzi. Popatrzyłem na nią przez moment, a zaraz po tym otrząsnąłem się i cicho zacząłem schodzić z Baobabu. Gdy byłem już na Ziemi, rzuciłem się w ucieczkę - jak najdalej od tego miejsca!.*

Maggie - Wed-02-13 18:41:28

*Łzy ciekły mi po pysku. Postanowiłam się zabić, więc pobiegłam na Rajską Ziemię.*

Shez - Wed-02-13 22:44:51

Shez:

*Chciałem czy też nie, przybiegłem znowu do Baobabu mając nieprzytomną lwicę na swoim grzbiecie. Zignorowałem wszystkich, co byli w nim i delikatnie położyłem brązową lwicę z grzywką na grubej gałęzi. Wzrokiem zacząłem szukać tej stukniętej małpy. Po chwili udało mi się zauważyć szamana, więc podszedłem do niego.*
- Pomóż jej... proszę
*Mój głos jakby był załamany i zaraz po tym spojrzałem błagalnie na pawiana.*


Rafiki:

*To było okropnie dziwne ze strony białego lwa. Najpierw uciekł, a teraz wrócił. Lecz jednak miał bardzo ważny powód. Maggie była nieprzytomna, a gdy rudo grzywy poprosił mnie o pomoc, nie zawachałem się jej udzielić. Podbiegłem szybko do brązowej lwicy z grzywką i zacząłem ją badać. Miała kilka ran, więc od razu oczyściłem je, powstrzymując spływanie krwi. Posmarowałem ją kilkoma maściami, które powinny pomóc. Na razie tylko tyle mogłem pomóc. Ewentualnie jak się obudzi, to podam jej leki. Zapewniłem Białego Lwa, że powinna wyjść z tego, a po chwili odszedłem*


Shez:

*To było silniejsze ode mnie... nie mogłem się uspokoić, ponieważ bardzo się bałem o życie lwicy. Nawet sam nie wiem dlaczego, ale bardzo teraz się smuciłem, byłem w rozsypce, a serce nadal biło jak szalone. Co się ze mną dzieje? To tak jakbym tracił kogoś bardzo, ale to bardzo ważnego. Usiadłem tuż obok lwicy, spuszczając głowę w dół. Przymknąłem oczy, a moje oczy zaczęły zalewać się łzami. Nie wstydziłem się tego - nawet najtrwadszy na świecie płacze. Moje łzy spływały na jej ciało. Miałem wielką nadzieję, że ona się wybudzi.*

Maggie - Thu-02-13 15:02:35

*Maggie dyszała ciężko, wypluwając wodę*

*Obudziłam się. Otworzyłam powoli oczy i rozejrzałam się. Spodziewałam się, że ujrzę inne miejsce - byłam jednak w baobabie. Okazało się, że mój marny żywot nie skończył się. Podniosłam głowę i zobaczyłam białego lwa*
-Co tu robisz?
*Zwróciłam się do lwa*

Shez - Thu-02-13 16:31:56

*Ogarnęło mnie jakże przepiękne szczęście, widząc jak lwica obudziła się. Odetchnąłem z ogromną ulgą i spojrzałem na nią. A gdy zadała mi pytanie, to spuściłem lekko głowę w dół.*
- No ja... ee... no ja nie mogłem Cię zostawić tam na śmierć...
*Odpowiedziałem, przy tym się oczywiście jąkając.*
- A mi po prostu... po prostu bardzo zależy mi na Tobie.
*Dodałem, ale nie rozumiałem zbytnio swoich słów. To jakieś dziwnie uczucie, które się we mnie obudziło.*

Navia - Thu-02-13 18:33:04

*Zasmucona Nav siedziała obok Mag*

//Mam też pisać jako Nav? ;d//

Shez - Thu-02-13 18:35:37

// To już twój wybór :) Ale można lepiej się wczuć w postać - polecam :D //


*Siedziałem zasmucowny, nie wiedząc czego się teraz mam spodziewać. Co się ze mną tak naprawdę dzieje?*

Maggie - Thu-02-13 18:38:48

-Mówiłeś, że mnie nie znasz...
*Spojrzałam w zielone oczy lwa*

Navia - Thu-02-13 18:40:52

*Wstałam i położyłam się na gałęzi Baobabu. Niebo było wyjątkowo piękne. Spoglądałam na nie widząc, jak stado ptaków leci w nieznane.*

Shez - Thu-02-13 18:41:33

- To może było lepiej Cię tam na śmierć zostawić?! Co?
*Wrzasnąłem i odwróciłem się od lwicy.*
- Nie mogłem...
*Po moich polikach spływały teraz łzy.*

Maggie - Thu-02-13 18:47:17

-Ale... ja nie potrafię tak.
*Westchnęłam, siadając*

Shez - Thu-02-13 18:52:54

Rafiki:

*Wiedziałem już jak mogę uleczyć białego lwa, lecz ten pomysł jest bardzo, ale to bardzo ryzykowny. Komu mogłem najbardziej zaufać? Chyba tej brązowej lwicy z grzywką. Postanowiłem ją zawołać.*
- Mogę Cię prosić na chwilę?

Navia - Thu-02-13 18:54:50

Ja? *Odwróciłam się do mandryla lekko zaskoczona.*

Shez - Thu-02-13 18:57:25

Rafiki:

- Obie się przydacie, chodźcie tu no na chwilę.
*Zawołałem obie lwice. Każda para łap się przyda.*

Navia - Thu-02-13 18:58:05

*Wstałam i podeszlam do Rafikego.*

Maggie - Thu-02-13 18:58:57

*Wstałam i poszłam do Navii i Rafikiego*

Amelia - Thu-02-13 19:10:18

*"Wreszcie doszłam!" Jęknęłam w duchu i wspięłam się resztkami sil na Drzewo. Padłam tuż przy brązowej lwicy.*

Shez - Thu-02-13 19:12:11

Rafiki:

- Jest sposób, by mu wróciła pamięć.
*Powiedziałem, patrząc trochę smutno na Białego Lwa. Ten pomysł na który wpadłem jest naprawdę ryzykowny.*
- Trzeba by było ponowić uraz głowy...

Navia - Thu-02-13 19:14:27

Cóż... Jeśli trzeba to trzeba... *Wescthnęłam. Spojrzałam na czarną lwicę i podeszłam do niej.*

Maggie - Thu-02-13 19:17:46

-Zróbcie mu to...
*Ja usiadłam i wbiłam wzrok w czarną lwicę, wyglądała na osłabioną*

Amelia - Thu-02-13 19:19:07

*Zobaczyłam owoce leżące obok mandryla. Szybko poderwalam się i zjadłam wszystkie pośpiesznie.*

Shez - Thu-02-13 19:22:12

Rafiki:

*Spojrzałem na czarną lwicę i zauważyłem jak pośpiesznie wcinała owocę. Skoro by jej to pomogło to zostawię ją w spokoju. Potem ją zbadam. Podszedłem do Maggie*
- Musisz nam pomóc, bez Ciebie nie da rady.

Maggie - Thu-02-13 19:41:31

-Nie zrobię mu tego... nie dam rady.

Shez - Thu-02-13 19:49:59

Rafiki:

- Ale chcesz by wrócił...
*Powiedziałem smutno.*

Maggie - Thu-02-13 19:54:49

-Poradzicie sobie... ja nie dam rady. Nie wyrządzę mu krzywdy.
*Spojrzałam na szamana błagalnie*

Nzuri - Fri-02-13 10:30:30

Otworzyłam oczy, nie wiedziałam ile czasu byłam nieprzytomna. Chociaż obok mnie leżało pożywienie w postaci bawoła nie chciało mi się jeść. Z trudem wstałam, chwiejąc się trochę, byłam słaba.

Shez - Fri-02-13 11:25:03

"Shez"

*Cały czas siedziałęm mając spuszczoną głowę w dół, ponieważ wciąż zastanawiałem się co naprawdę ze mną jest. Raz, że nazywam się Shez, dwa że mam przyjaciół, ale ja ich naprawdę nie poznawałem. Myślał nad tym już raczej nie będę, bo to powoduje tylko u mnie ból głowy. Na dodatek nie rozumiałem zachowania brązowej lwicy z grzywką i niebieskimi oczami. Nawet nie była mi wdzięczna za uratowanie jej życia. Lecz trzeba przyznać, ona jest bardzo piękna. Serce znowu zaczęło mi szybciej bić na samo spojrzenie na nią. Na moim pysku zakwitł lekki uśmiech, ale po chwili znów poczułem niewyobrażalny ból na mojej głowie. Ciemność również pojawiła się po chwili, nie mogłem już tego wytrzymać - upadłem i straciłem przytomność.*


"Rafiki"

*Musiałem to zrobić, tylko to mogło mu pomóc przywrócić pamięć. Odłożyłem duży kij i zaciągnąłem lwa na bardzo grubą gałąź Baobabu. Rana na jego głowie się odtworzyła, więc musiałem znowu ją oczyszczać i zatamować krwawienie. Po kilkunastu minutach wszystko było już w porządku, krew już albowiem nie ciekła. Posmarowałem teraz jego głowę różnymi maściami, które powinny chronić ranę przed zakażeniem. Po chwili skończyłem już go leczyć, więc pozostało teraz czekać. Odwróciłem się od rudo grzywego i zauważyłem, że jasnobrązowa lwiczka obudziła się - nie było z nią najlepiej. Podszedłem do niej.*
- Zjedz coś, jesteś bardzo osłabiona.
*Jeśli lwiczka nie będzie chciała nadal jeść czy pić, to w końcu umrze z głodu albo pragnienia. Wody akurat tutaj nie brakowało, bo było w pobliżu małe źródełko.*

Maggie - Fri-02-13 13:53:29

*Usiadłam obok Shez'a, czekając aż się wybudzi*
-Jak masz na imię? Przypominasz mi moją siostrę...
*Zwróciłam się do brązowej samiczki*

Shez - Fri-02-13 17:09:05

*Znowu ta przeklęta ciemność w okół mnie. Ja chcę już wracać do normalnego świata, bo nie dam rady już zwalczać tego mroku, to jest niemożliwe! Nagle znowu mnie coś oślepiło, coś bardzo jasnego. Otwierałem i zamykałem po kilkanaście razy moje oczy. Po chwili otworzyłem je ponownie, ale tym razem powoli. Widok był już bardzo wyraźny - znajdowałem się chyba w Baobabie. Rozejrzałem się jeszcze po terenie i ujrzałem swą piękną partnerkę.*
- Mag...?

Maggie - Fri-02-13 17:12:43

*Uśmiechnęłam się, gdy usłyszałam głos lwa*
-Shez? To ty? Naprawdę?
*Spojrzałam na lwa*

Shez - Fri-02-13 17:21:23

- Shez jestem, naprawdę kochanie.
*Odpowiedziałem uśmiechając się, ale byłem jeszcze osłabiony.*

Maggie - Fri-02-13 17:25:12

-Pamiętasz coś?
*Podeszłam do niego i wtuliłam się w jego rudą grzywę*

Shez - Fri-02-13 17:38:07

- Pamiętam tylko walkę z Hienami i mocne uderzenie głową o skałę...
*Odpowiedziałem lwicy i polizałem ją czule po policzku, albowiem bardzo tęskniłem za ukochaną. Bardzo było mi miło oraz szczęścia nie zabrakło, ponieważ znów mogłem ją zobaczyć.*
- Ale mojej miłości do Ciebie nie zapomniałem... Kocham Cię.
*Wypowiedziałem uczuciwo te przepiękne słowa.*

Maggie - Sat-02-13 09:56:11

-Ja ciebie też...
*Uśmiechnęłam się*
-Dobrze, że jednak mnie uratowałeś.
*Przypomniał mi się skok z wodospadu*

Shez - Sat-02-13 11:11:47

- Uratowałem Cię?
*Zapytałem, nie wiedząc o co chodzi zbytnio mojej ukochanej. Może straciłem pamięć, co do niektórych urywków?*

Maggie - Sat-02-13 12:03:07

-Gdy się wcześniej wybudziłeś nic nie pamiętałeś. Straciłeś pamięć, nie poznałeś ani mnie, ani Kanu. Załamałam się... ty gdzieś pobiegłeś. Ja udałam się nad wodospad, skoczyłam. Chciałam się zabić, ale ty i tak mnie uratowałeś. Potem Rafiki uderzył cię i znowu jesteś sobą.
*Opowiedziałam o wydarzeniach, których Shez nie pamiętał*

Shez - Sat-02-13 12:24:54

*Nie mogłem uwierzyć własnym uszom. To się naprawdę wszystko wydarzyło? Powoli usiadłem i trochę posmutniałem, ponieważ co by było gdybym tam w ogóle nie był? Westchnąłem przeciągle na samo wspomnienie o tym, że Maggie chciała się zabić.*
- Czyli mogłem doprowadzić do tragedii...

Maggie - Sat-02-13 16:02:43

-Co chcesz robić?
*Spojrzałam na lwa, a potem na brązowe lwiątko*
-To lwiątko przypomina mi moją siostrę.
*Westchnęłam*

Navia - Sat-02-13 16:32:06

*Podeszłąm do Sheza i uśmiechnęłam się.*

Amelia - Sat-02-13 16:36:00

*Koncząc jeść oblizałam się i westchnęam z ulgą. Wreszcie mam coś w ustach! Sporzałam z ciekawością na lwy. Wstałam.*

Shez - Sat-02-13 16:38:07

*Rozejrzałem się z nowu po terenie i zauważyłem zupełnie dwie nowe sylwetki lwów. Jedna lwiczka o brązowej sierści i grzywce, natomiast druga to czarna lwica z zielonymi oczami - zupełnie jak moje.*
- Widzę mamy nowych tutaj...
*Odezwałem się patrząc na przybyłych.*

Amelia - Sat-02-13 16:40:25

Przpraszam, że wtargnęłam tak bez przywitania! *Uśmiechnęłam się głupio.* No więc... Witam! *Zaśmiałam się kwaśno. Jak zawsze musi mi się lątać język...*

Maggie - Sat-02-13 16:43:07

-Witaj, jestem Maggie. A ty?
*Uśmiechnęłam się do czarnej lwicy*

Amelia - Sat-02-13 16:45:22

Amelia... *Spojrzałam na Mag, uśmiechnęlam się lekko. *

Shez - Sat-02-13 16:46:01

- Ja jestem Shez, miło nam Cię poznać
*Uśmiechnąłem się na przywitanie nowej lwicy.*

Amelia - Sat-02-13 16:49:43

Też mi iło! *Odpowiedziałam neśmiało. Już awno nie spotkałam przyjaźnie nastawionych do mnie lwów.*

Navia - Sat-02-13 16:54:49

Jestem Navia... *Uśiechnęłam się do czrnej lwicy.*

Shez - Sat-02-13 16:55:03

- Skąd pochodzisz?
*Spytałem po chwili, patrząc na Amelię.*

Amelia - Sat-02-13 17:00:32

Pochodzę z Rajskiej Ziemi... *Powiedziałam.*

Shez - Sat-02-13 17:10:13

- Hm, coraz więcej lwów pochodzi z Rajskiej Ziemi, coś tam się dzieje?
*Zapytałem się. Oczywiście słyszałem, że na tamych Ziemiach panuje bardzo zły król, ale tylko tyle wiem.*

Amelia - Sat-02-13 17:13:04

Cóż... Nowy Król za dużo lwów skazuje na wygnanie.... Albo po prostu lwy uciekają stamtąd... *Westchnęlam na spomnienie Władcy z Rajskiej Ziemi. *

Shez - Sat-02-13 17:22:42

- Nie dobrze, jeśli tak dalej będzie to ta ziemia niedługo zmieni się... na gorsze. Tak nie może być...
*Powiedziałem, martwiąc się o tereny Rajskiej Ziemi, a trzeba było przyznać, że lubiłem te obszary.*

Amelia - Sat-02-13 17:29:13

*Opuściłąm trochę uszy.*
To.. Trzeba się pozbyć... Króla? *Spytałam i pzymknęłam oczy.*

Shez - Sat-02-13 17:35:28

- Chwila moment... nie mamy aż tak dużej armii by się im przeciwstawić...
*Zapomniałem o tej najważniejszej rzeczy. Nie warto raczej pchać się na chama.*
- Jakieś pomysły?

Amelia - Sat-02-13 17:38:05

Ehm... Myślę, że wygnańcy z Rajskiej Ziemi nam pomogą... *Podniosłam jedno ucho i prekrzywiłam lekko głowę.*

Shez - Sat-02-13 17:49:48

*Podszedłem do krawędzi Baobabu i spoglądałem na krajobrazy wciąż rozmyśląjąc. Z pierwszej strony nie chciałem wtrącać się w sprawy Rajskiej Ziemi, ale jeśli tak dalej by było, to w końcu obszary te by obumarły. Nie wiedziałem już sam co tak naprawdę robić. Ratować tą ziemię, czy dać sobie spokój?*

Amelia - Sat-02-13 17:51:47

*Położyłam się na bruchu wzdychając/*

Maggie - Sat-02-13 17:55:48

*Usiadłam obok Shez'a patrząc na krajobrazy*

Shez - Sun-02-13 09:58:25

- Co o tym wszystkim myślisz?
*Zapytałem się swojej partnerki, patrząc teraz na nią.*

Maggie - Sun-02-13 10:32:29

-Słyszałam, że ten król jest zły. Nie możemy tego zostawić, trzeba zebrać armię. Z drugiej strony nie chcę nikogo narazić na niebezpieczeństwo.
*Odrzekłam do Shez'a*
-A ty, jakie masz plany?

Shez - Sun-02-13 12:19:17

- Przydałby się mały patrol na te ziemię.
*Odpowiedziałem lwicy. Zbadanie dokładniej sprawy wydawałoby się naprawdę świetnym pomysłem. Nie warto było tak od razu się narażać.*

Maggie - Sun-02-13 14:52:45

-Kto to zrobi?
*Odwróciłam głowę i mój wzrok zatrzymał się na małej lwiczki*
-Widzisz ją? Wygląda jak moja siostra.

Shez - Sun-02-13 15:41:18

*Odwróciłem również głowę i zauważyłem po chwili lwiczkę, która rzeczywiście była do Maggie. Brązowy kolor sierści, grzywka... bardzo podobne wygląda, zamyśliłem się.*
- Masz siostrę? Nic nie mówiłaś.

Maggie - Mon-02-13 13:15:05

*Westchnęłam*
-Gdy uciekłam od rodziny, wybuchł pożar. W tym samym czasie jakaś bitwa... ja uciekłam. Nie wiem czy ktoś przeżył. Chciałabym, żeby była to moja siostra!
*Po policzkach spłynęły mi łzy*

Shez - Mon-02-13 13:47:50

*Zrobiło mi się trochę głupio, ponieważ może nie powinienem tak od razu naskakiwać. Kompletnie wyleciało mi to wszystko z głowy. Po chwili zauważyłem, jak Maggie spływały łzy po policzku. To teraz i mi się zrobiło trochę smutno.*
- Ej, nie smuć się... wszystko będzie dobrze. Jak lwiczka nabierze sił, to możemy z nią porozmawiać.
*Zaproponowałem i przytuliłem czule swoją partnerkę.*

Maggie - Mon-02-13 19:10:12

*Uśmiechnęłam się, dzięki Shez'owi poczułam się lepiej*

[Brak weny]

Shez - Mon-02-13 21:09:08

*Również się uśmiechnąłem i polizałem Maggie w policzek, by nadać jej otuchy.*

// Ja też ;p //

Navia - Tue-02-13 19:15:58

*Siedziałam na gałęzi patrząc na chmury.*

Amelia - Tue-02-13 19:17:57

*Spojrzałam na Sheza z ciekawością. Po czym odwróciłam się do mandryla.*
Dzięki za owoce... *Uśmiechnęłam się klepiąc pawiana.*

Shez - Tue-02-13 21:59:58

"Shez"

*Rozglądałem się wciąż po Baobabie, tak jakbym czegoś szukał wzrokiem - czego?. Coś mnie zaniepokoiło, ale w żaden sposób tego nie okazywałem - lecz czułem się obserwowany albo czułem jak ktoś nas obserwuje? Opanowałem się jednak, a po chwili na moim pysku zakwitł uśmiech.*

"Rafiki"

*Poczułem jak ktoś mocno bije mnie po plecach i omal nie upadłem. Odwróciłem się do czarnej lwicy.*
- Wporządku, panienko...
*Uśmiechnąłem się krzywo.*
- Ale może następnym razem nieco lżej mnie klep, dobrze?
*Spytałem lekko się śmiejąc*

Amelia - Wed-02-13 08:34:21

Przepraszam... *Usmiechnęłam się ze śmiechem. Odeszłam od pawiana i położyłam się na plecach. Zobaczyłam jak coś się ruszyło w liściach drzewa. Szybko się podniosłam.*

Maggie - Thu-02-13 15:35:54

*Usłyszałam szelest liści, więc wstałam. Z liści wyleciał mały niebieski ptaszek, a przynajmniej próbował wylecieć. Lot nie udał mu się za bardzo, ponieważ ptaszek miał chore skrzydełko. Podeszłam do ptaszka i podałam go ostrożnie szamanowi, ponieważ rana wyglądała poważnie. Niebieski ptaszek zaćwierkał*

Shez - Thu-02-13 19:56:20

"Rafiki"

*Wziąłem malutkiego i niebieskiego ptaszka w swoje ręce. Zbadałem go dokładnie i rzeczywiście miał chore skrzydełko, ale wiedziałem jak mu pomóc. Wziąłem maść i zacząłem delikatnie smarować jego obolałe skrzydełko. Po chwili wziąłem listki i obandażowałem. Odstawiłem ptaszka w bezpieczne miejsce.*
- Myślę, że jego skrzydełko powinno powrócić do zdrowia za kilka dni.
*Powiedziałem do brązowej lwicy z grzywką, spoglądając na malucha*

"Shez"

*Obserwowałem całą sytuację z daleka i odetchnąłem z ulgą, gdy usłyszałem, że ptaszek wyjdzie z tego cało i zdrowo. Po chwili zauważyłem jakiś owoc, więc podszedłem do niego z ciekawością. Sok był bardzo gęsty. Gdy włożyłem tam łapę, to zaraz się nim ubrudziłem. Wytarłem to i wpadłem na pewien pomysł. Wziąłem ten owoc i pod nieuwagę pawiana zacząłem coś malować na grubej gałęzi Baobabu.*

Maggie - Fri-02-13 15:01:57

-Co robisz, Shez?
*Spojrzałam na to co robił lew, uśmiechnęłam się. Zaś ptaszek przyczłapał do mnie i przytulił się do mojej łapy*

Shez - Fri-02-13 16:11:54

*Nie słyszałem w ogóle nic, a ciągle malowałem i malowałem. W końcu skończyłem i uśmiechnąłem się - namalowałem duże, czerwone serce. Był on dla Maggie.*

Maggie - Fri-02-13 18:10:52

*Zostawiłam ptaszka i podeszłam do Shez'a. Uśmiechnęłam się, wtulając w jego rudą grzywę*
-To dla mnie?
*Zapytałam, patrząc na serducho. Niebieski ptaszek przyczłapał do nas i przytulił do naszych łap*

Shez - Sat-02-13 00:38:35

*Uśmiechnąłem się uprzejmie, spoglądając na Maggie, która teraz obdarzyła mnie pięknym gestem.*
- Dzisiaj jest wyjątkowy dzień, to dzień zakochanych. Dlatego zrobiłem dla Ciebie ten malutki prezent, ponieważ bardzo Cię kocham.
*Odpowidziałem czule i przytuliłem lwicę. Po chwili moja głowa skierowała się na małego ptaszka, który również się przytulał do naszyych łap. Wziąłem go i spojrzałem z uśmiechem na niego - zaczął ćwierkać melodyjnie.*

Maggie - Sat-02-13 00:42:23

*Uśmiechnęłam się znowu*
-Widzę, że ptaszek nas polubił. Musimy go nazwać, masz jakiś pomysł?
*Spojrzałam na ćwierkającego ptaszka, który błyszczącymi oczyma obserwował mnie i Shez'a*

Shez - Sat-02-13 00:46:23

*Spoglądałem cały czas na ptaszka, który jakby niecierpliwił się, ponieważ chciał pewnie usłyszeć imię wymyślone przez nas. Myślałem, aż w końcu wpadło mi do głowy kilka pomysłów*
- Może być... Aranis? Albo Kaku
*Zaproponwałem z uśmiechem.*

Maggie - Sun-02-13 10:36:05

-Sądzę, że Aranis do niego pasuje.
*Uśmiechnęłam się, a ptaszek dreptał wokół nas, ćwierkając*
-Ładne imię mu wymyśliłeś.
*Odrzekłam, patrząc na Aranisa*

Shez - Sun-02-13 22:05:29

- A dziękuje.
*Odpowiedziałem uśmiechnięty. Po chwili wziąłem małego ptaszka w swoją łapę i posadziłem go na głowie Maggie. Ptaszek ćwierkał, spoglądając głęboko w jej piękne niebieskie oczy.*

www.fsm.pun.pl www.c-r-p.pun.pl www.szuszu.pun.pl www.prawowspia.pun.pl www.narutototalgame.pun.pl